Dzisiaj na bieganiu, na które, żeby to jasno zaznaczyć, wychodziłem z lekkimi oporami, jak zwykle w głowie kotłowało mi się sporo tematów. Do których chciałbym pewnie wrócić szerzej, rozwinąć – ale po kolei. Wczoraj miałem po prostu ciężki dzień i to nie było do przewidzenia w żaden sposób. Nie ma modelu predykcyjnego życia na tyle skutecznego, żeby można było żyć w komforcie niezmiennych warunków i pozostawać w komforcie wypracowanych harmonogramów i schematów. To prędzej czy później doprowadzi do katastrofy. Życie cechuje ogromna zmienność i to umiejętność adaptacji do tej zmienności jest cechą najbardziej pożądaną, ta elastyczność, której tak bardzo z wiekiem zaczyna brakować, bo zmiany i kolejne wyzwania z wiekiem zaczynają bardziej męczyć niż cieszyć.

Taka niepewność to znak naszych czasów, dynamika obecnego świata dosłownie zmiata z planszy, czy to w biznesie, czy w pracy etatowej, czy w sporcie, tych, którzy nie nadążają za technologią, wiedzą, nie wprowadzają w swoje życie prywatne i zawodowe błyskawicznie zmian, które podsuwa współczesny świat. Dotyczy to każdej sfery życia (gdzieś wcześniej pisałem też o trenerach, którzy nie ogarniają prawdziwego dla nich wsparcia, jakie dają modele językowe w prowadzeniu zawodników i złożonej analizie danych) – no dobra, przydługawa wstawka, wstęp, a konkluzja krótka, prosta.

Planowanie treningu amatora na dłużej niż 3 dni obecnie nie ma sensu.

Bez zebrania danych, feedbacku, co tam się wydarzyło w życiu, jak wyglądała regeneracja, dieta, obciążenia, jak wygląda samopoczucie, co się dzieje w organizmie, jakie daje sygnały (nie, to nie błąd, że nie wymieniam, jak poszedł trening – trening u amatora to godzina dziennie do opanowania, a wpływ na trening amatora ma pozostałe 23 godziny życia na dobę – możemy stawać na głowie i wymyślać odjebane jednostki na te 50 minut, po czym zostanie to zaorane w całości w pozostałej części dnia). Zatem obciążenie, **modyfikacje akcentów, dni odpoczynku, czy nawet całych tygodni z mniejszym obciążeniem w ciągłej pętli sprzężenia zwrotnego to jest w mojej ocenie przyszłość treningu amatora**. Umiejętność oceny i analizy właściwych parametrów, bez data overkill i analysis paralysis to też istotna umiejętność i dość istotna pułapka dla samotrenujących się zawodników – zasypywanie się setkami danych z treningów i wykresów po jakimś czasie staje się bardziej frustrujące niż wspierające i pouczające.

Nawet zbyt duża ilość informacji w trakcie jednej jednostki na tarczy zegarka może mieć w mojej ocenie negatywne skutki. Bo o czym mówi tempo biegu na odcinku trailowym, w zróżnicowanym terenie i nawierzchni, szczególnie na przestrzeni kilku dni, kiedy zmieniała się pogoda? O niczym. To case z dzisiaj. Muszę sobie te tarcze po prostu skonfigurować inaczej.

Przemyślałem też formę wizualną, jak chciałbym zaprezentować koncepcję dopełnień, istotną dla budowania ramy treningowej i tego, jak można ją też rzutować na pozostałe elementy ekosystemu, jak żywienie i regeneracja. Tutaj sobie zostawię tylko ten znacznik, żeby nie zapomnieć.

[████████░░░░] 66%

albo w HTML: 66%

66%

no dobrze, na razie tyle. Jak mi umknie coś w kwestii samej ramy i wypełnienia to pewnie jesze nie było dopracowane.